Czy w drogówce pracują buce?

Sytuacja z końca 2021 roku. Powrót do domu z drugiego końca kraju skutkuje w przygody. Zwłaszcza po świętach. Jadę sobie spokojnie. Z prędkością, na którą samochód i spalanie pozwala. Przed momentem zatankowałem. Nie było to przyjemne, gdyż z ceny paliwa to nie powód do radości. Jeszcze jakiś inteligentny inaczej stojąc pod prąd przy dystrybutorze starał się ogarnąć, w które miejsce wlewa się płyn do szyb. Jakby nie mógł zjechać na bok. Ok, niech będzie. Płacę i jadę dalej.

Noga z gazu, bo teren zabudowany. Yanosik ostrzega, że za moment suszą. Słońce świeci w oczy. Teren zabudowany kończy się za kilkadziesiąt metrów. Powoli zdenerwowanie ustępuje. I nagle lizaczek. No dobra. Zjeżdżam. Pewnie zwykła kontrola drogowa. Może szukają pijanych kierowców?

Kontrola drogowa – będzie wesoło

Drogówka stoi na poboczu, zaraz przed znakiem koniec/początek terenu zabudowanego. Stoją w śniegu. Polecenia wydawane lizakiem nie są jednoznaczne. Ale luz. Zatrzymałem się, otwieram okno i mówię – Dzień dobry. SłyszęOn chciał mnie przejechać! – Mówi ten, który mnie zatrzymywał, do tego, drugiego. Od razu się zdziwiłem i tylko pomyślałem: Że co? Jak to przejechać? Zatrzymałem się przecież przed policjantem. WTF?

Policjant macha lizakiem i pokazuje abym stanął bardziej z boku. Nie ma problemu. Podchodzi do przodu samochodu i patrzy na rejestrację. No tak. Drugi koniec kraju, pewnie nie lubią tutaj takich. Ale luz. Spokojnie.

Niby wszystko zgodnie z przepisami, ale czy na pewno?

Przedstawia się i prosi o prawo jazdy. Pytam czy mogę wysiąść, aby je wyciągnąć. Policjant zgadza się. Wysiadam, szukam, podaje dokument. Słyszę – Panie kierowco powodem zatrzymania jest przekroczenie prędkości. – Rozumiemodpowiadam. – Jechał pan 67 km na godzinę. – słyszę. Rozumiem – odpowiadam.

Cały czas jestem spokojny, uprzejmy. Po co mam się kłócić z drogówką? Byłem wkurzony, pewnie jechałem szybciej niż mogłem. Co dziwne, bo widziałem ostrzeżenie Yanosika. Myślę sobie – Widocznie jechałem szybciej niż mi się wydawało. No luz. Może to i dobrze, że mnie zatrzymał? Będzie mandat. Luzik. Nie jestem pewien, czy ma rację, ale nie chce mi się wykłócać, zwłaszcza, że czeka mnie jeszcze sporo kilometrów.

Policjant ciągnie dalej – Za to nakładam na Pana mandat karny w wysokości 50 zł i 2 pkt karne. – Dobrze, rozumiem – odpowiadam. – Czy przyjmuje Pan mandat?Tak, skoro przekroczyłem prędkość to tak. – Może Pan zapłacić kartą – mówi policjant. – A mogę przelewem? – pytam. – Tak, ale informuję Pana, że może Pan zapłacić kartą. – mówi policjant. – To jak, płaci Pan kartą?

Myślę sobie, coś mi tu nie pasuje. Co tak usilnie mi płatność kartą proponujesz? A co jeśli nie mam karty? Pewnie mają jakieś punkty za płatności kartą. No bez jaj. Skoro mogę wybierać, wybieram mandat płatny przelewem.  – Poproszę o płatność przelewem – odpowiadam.

Tak wygląda równość na drodze

Policjant mówi, że mogę wsiąść do swojego samochodu i mam poczekać. No pewnie, że poczekam. Zabrał mi dokument. Siedząc w aucie widzę, że zatrzymali kolejnego nieszczęśnika. Do akcji przystępuje drugi oprawca policjant. Wszystko słyszę, bo stanęli zaraz obok mnie. – Ooo widzę, że młody kierowca się spieszył. Jechał Pan 78 kilometrów na godzinę w obszarze zabudowanym. – Rzut oka na tablice rejestracyjne, które były lokalne. – Tym razem to będzie tylko pouczenie.

No czyż nie buc z tego policjanta? Brak słów. Trudno, widocznie tak ma być. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Mógł chociaż ciszej mówić, a nie wydzierać się tak, że nawet ja słyszałem.

Do mnie wraca policjant z wypisanym mandatem, każe go podpisać. Czytam i podpisuję. I on daje mi mandat, druczek i odchodzi mówiąc – To wszystko. No to ja do niegoDziękuję, do widzenia, miłej pracy. I co? I nic. Drugi buc nawet nie raczył odpowiedzieć.

Robią dużo, aby stracić w oczach kierowców

Myślę, że mogę zaryzykować stwierdzenie, iż z radarem stało dwóch buców z drogówki, którzy robili sobie wyniki na kierowcach spoza regionu. I nie zrozumcie mnie źle. Mandat mi się należał, skoro jechałem szybciej.

Ale… Skoro za 78 km w zabudowanym jest pouczenie, natomiast za 67 w tym samym miejscu 50 zł, to za 100 km będzie co?! Kupon ma myjnie i 20 litrów paliwa?! No i elementarna przyzwoitość, podstawy dobrego wychowania, które znają już dzieci w przedszkolu, nakazuje, aby odpowiedzieć na takie słowa jak „do widzenia”. No chyba, że policjantom z drogówki tego jakiś przepis zakazuje. Wtedy rozumiem.

A później płacz, skargi wszędzie na to, że nikt nie lubi policjantów. Że drogówka taka niedoceniona, że kierowcy nieuprzejmi. Kierowcy uprzejmi, tylko niektórzy policjanci z drogówki to buce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.