Golf R – marzenie Motoblondi

Nie mogłam się oprzeć pokusie, żeby nie podzielić się z wami motonowinkami.

Niedawno miałam przyjemność obejrzeć w zaprzyjaźnionym salonie samochodowym samochód, na którego widok „szczeny opadały” nie tylko mężczyznom, ale także kobietom, m.in. ja byłam wśród nich :-).

Z zewnątrz niebieski- metalic, niepozorny Golf na alusach. Lotka z tyłu i dwie chromowane rury wydechowe. No niby nic takiego, ale… pozory mylą!

Silnik czterocylindrowy, turbodoładowany 2.0 TSI. Pod maską 270 KM, 320 Nm momentu obrotowego. To już zrobiło na mnie wrażenie.

A co to? To nowy Golf R. Najmocniejsza wersja Golfa VI, który ma zastąpić poprzednią generację Golfa R32.

Golf R – garść informacji technicznych

Wnętrze: ciekawie zaprojektowane – czarna tapicerka, kubełkowe sportowe fotele, sportowa w dodatku multifunkcyjna kierownica spłaszczona u dołu. Standardowo, czarna deska rozdzielcza, ale za to masa detali podkreślających sportowy charakter tego samochodu. Nawigacja. Kamera cofania umieszczona w tylnim znaczku VW. Auto zostało wyposażone w automatyczną skrzynię DSG. Prędkość ograniczona elektronicznie do 250 km/h. Całe szczęście, bo może właściciel, w przypływie euforii, mógłby się zapomnieć i „zerwałby” asfalt z autostrady 😉

Ponadto: hydrauliczny system napędu na cztery koła, 5- ramienne aluminiowe felgi, obniżone zawieszenie. Zewnątrz: „mroczne” reflektory, powiedziałabym, że jakby „przydymione”. Przedni zderzak ze światłami w technologii LED. Tylni zderzak również wyposażony w światła w technologii LED i dyfuzor z dwiema końcówkami układu wydechowego. Dodatkowo sportowy charakter Golfa R podkreśla lotka na dachu. Tak pokrótce można opisać nowego Golfa Rrrrr :-).

Dla mnie-  samochód bajka! Dźwięk silnika – miód dla uszu zapalonego automaniaka.

Niestety mogę opisać tylko wrażenia wizualne Golfa R, ponieważ nie miałam przyjemności odbycia jazdy próbnej. Ale mimo to samo patrzenie na niego budzi zachwyt i zazdrość. Nie oszukujmy się, wiele z nas chciałoby się chociaż przejechać taką maszyną.

3 myśli na temat “Golf R – marzenie Motoblondi

  • Pingback:pligg.com

  • poniedziałek 15 Luty 2010 o 14:27
    Permalink

    Nom tak.. ale to nadal golf :/

  • poniedziałek 8 Marzec 2010 o 21:29
    Permalink

    Co z tego, że golf? Jeżeli chodzi o stereotyp golfa jako dresowozu, to ten nie pasuje. Jeszcze długo miłośnicy sportowej odzieży nie będą mogli sobie na taki pozwolić. Takim pozostaje katowanie golfa III, albo BMW E36 ;). Jak dla mnie ten golf jest wyśmienity. W ogóle VW zaczyna powoli wprowadzać polot do swoich samochodów. Passat CC, teraz golf VI… Ale wnętrze dalej troszkę smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *