Wszystkich Świętych

Pierwszy listopada to dzień zadumy. Ale nie tylko. To też dzień spotkań nad grobami najbliższych, znajomych i nieznajomych. Różne tematy rozmów, m.in. wspomnienie zmarłego, ale nie tylko.

Wiele osób, żeby zapalić znicz w ten wyjątkowy dzień przejechało spory kawałek Polski. W jedną i … w drugą stronę. Trzeba pokonać pewną ilość kilometrów. I niestety, kto idzie 2 listopada do pracy, będzie musiał jechać już dzisiaj. Dobrze, że nie pada śnieg ani deszcz. Tyle dobrego. Bo korki na drogach nas nie ominą. I to na pewno. Ale co zrobić kiedy tradycja tak nakazuje?

Jaką porę człowiek by nie wybrał, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Przede wszystkim – noga z gazu! Ten dzień nie jest rajdem i zasada: kto pierwszy dojedzie do celu, ten jest gość – nie ma tutaj zastosowania. Sukcesem będzie dojechać do celu szczęśliwie, to znaczy bez żadnych nieprzyjemnych drogowych przygód.

Na sto procent nie zabraknie piratów drogowych, albo „nerwowych roczników”. Cóż, najlepiej unikać nerwowych sytuacji, puścić „narwanego” kierowcę niech sobie jedzie, jak mu się tak śpieszy. Z resztą w takich sytuacjach pośpiech jest najgorszym doradcą. Grunt to się nie stresować, żeby móc wrócić do domu cało, zdrowo i bezpiecznie. Czego wszystkim życzę.

A wy, moje drogie Panie, nie przejmujcie się klaksonami mężczyzn. Oni tak na nas czasem trąbią, gdyż nas podrywają. Ale w tym specjalnym dniu, to raczej ich nerwy nie wytrzymują i dają upust swoim emocjom w tak prymitywny sposób. Dlatego nie przejmujcie się dzisiaj nimi. Jednak nic nie zwalnia was z obowiązku rozważnej i ostrożnej jazdy. Zgodnie z przepisami oczywiście 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.