Samochody

Samochody – stare a nowe

Nowoczesne samochody coraz częściej wyposażane są w różne bajery ułatwiające jazdę kierowcy. Nie wiem czy one ułatwiają jazdę czy czasem nie upośledzają kierowcy?

Kiedyś rarytasem był samochód sam w sobie. Jak miał cztery koła i kierownicę to było super. Na przykład taki maluszek. Śmigał aż miło. Bez bajerów, wszędzie dojechał, wszystko przewiózł i na wszystkim jeździł. Kogo się nie zapyta, każdy wiąże z tym autem jakieś wspomnienia. Jeden uczył się jeździć, drugi jeździł na wakacje za wschodnią granicę z czteroosobową rodziną. I nikt nie narzekał. Nie miał ABS, EBD, ASP, elektrycznych szyb, o klimatyzacji nie wspomnę.

Nowe samochody, z roku na rok mają coraz więcej bajerów. Czy są potrzebne czy nie, producenci napychają ile się da. Ceny samochodów rosną wraz z ilością dodatkowego wyposażenia. A nam kieszenie pustoszą wraz z ilością zamawianego przez nas wyposażenia, rzekomo niezbędnego. Poza tym kierujemy się tym, że późnej będzie ciężko sprzedać samochód bez tych wszystkich dodatków. I niestety tak jest. Dlatego musimy zaopatrzyć samochód w różne zbędne i niezbędne dodatki.

Dzisiaj jeśli auto nie ma klimy, elektrycznych szyb, wspomaganie kierownicy, poduszki powietrznej, regulacji fotela kierowcy, ABS – czyli podstawowego minimum, to już jazda takim samochodem kojarzy się z niewiadomo jakim wyczynem kaskaderskim. Nie wiem dlaczego? Przecież jak auto nie miało regulacji fotela to podkładało się poduszkę pod cztery litery. I było widać drogę? Było. Elektryczne szyby, przyznam, że wygodne rozwiązanie. Choć ma swoje minusy. Jak wyciągniemy kluczyk ze stacyjki to niestety … siedzimy jak sardynki w puszce. Samochód się nagrzewa a my kiśniemy z braku świeżego powietrza. Chyba, że otworzymy całe drzwi, to wtedy można się dotlenić. Tak więc szyby na korbkę nie były wcale takie złe. Fakt, że trzeba było mieć opanowane do perfekcji szybkie i sprawne tempo kręcenia korbką, ale kiedy człowiek chciał, wtedy mógł sobie otworzyć okno. Ale jak każda rzecz, wszystko ma swoje dobre i złe strony.
Wspomaganie kierownicy bardzo przydatne urządzenie, zwłaszcza na parkingu. Choć jak go nie było to przynajmniej się czuło, że się kręci kierownicą. Zwłaszcza kobiety musiały włożyć dużo siły w kręcenie kierownicą.
Klimatyzacja – powszechny luksus. Posiada ją już większość samochodów. Manualna lub klimatronic. Fajna sprawa, zwłaszcza, że w Polsce od kliku lat panują bardzo męczące upały i ciężko się jeździ w takim upale. Ci co nie mają w samochodzie klimatyzacji mają trochę gorzej. Jadąc w dłuższą podróż muszą albo wyjeżdżać skoro świt, albo liczyć na chłodny dzień. Albo jadą w samochodowym skwarze. Choć niektórzy nie mają to też sobie radzą i nie narzekają.
Poduszki powietrzne nie były montowane, bo na drogach nie było tylu wypadków. Jak na dzień przejechały ze dwa samochody to było full. Więc jak samochodów było mało, wypadków prawie wcale to poduszki powietrzne nie były potrzebne. Napinacze pasów też nie. A teraz to podstawa wyposażenia.
W niektórych droższych autach znajduje się też tempomat. Jest to urządzenie, które utrzymuje stałą prędkość niezależnie od nawierzchni, czy jest płaska czy pochyła. Kolejne przydatne urządzenie, bez którego, do niedawna można było się obejść. I wiele osób jeszcze nie posiada go w wyposażeniu samochodu, i nie narzekają. Choć czasem by się przydał.

Nie twierdzę, że te wszystkie urządzenia, dodatki w wyposażeniu są złe. Tylko czy one czasem nas, kierowców nie upośledzają? Czy są aż tak niezbędne? Przecież jeszcze do niedawna połowy z tych rzeczy nie było dostępnych i też się dało jeździć.

Po drogach jeździ wiele fajnych samochodów. Prawie połowa z nich przypomina już statki kosmiczne. Nie tylko stylistyką, ale także tym, co ma w środku. Czyli bajerami. A co to będzie za kilka lat? Wehikuły czasu ?!

6 thoughts on “Samochody – stare a nowe

  • Liczba dodatków, które mamy we współczesnych samochodach służą, aby ułatwiać nam życie
    oraz wspomagać kierowcę. Niestety niektórzy zapominają, że żaden system nie zastąpi kierowcy
    i myślenia. Jest pewna grupa, która myśli: mam ABS, ESP, poduszki to nic mi nie grozi…
    Nic bardziej mylnego wszystko jest po to, aby minimalizować skutki wypadków czy kolizji.
    Jednakże trzeba przyznać, że w nowych samochodach to, co jeszcze kilka lat temu było luksusem lub
    wymagało słonej dopłaty, dziś stało się standardem wyposażenia.
    To prawda, o czym piszesz, maluchy, duże fiaty, polonezy, na których wychowały się pokolenia
    kierowców były bez zbędnych wspomagaczy. Pamiętam, że nawet prawe lusterko było opcjonalnym
    dodatkiem. A co do Fiata 126p to pozostał sentyment, najpierw ojciec miał w kolorze czerwonym,
    później ja miałem szmaragdowego zaraz potem jak ukończyłem kurs prawa jazdy.
    Czasy się zmieniają samochodów z roku na rok przybywa, a i postęp technologiczny nie stoi w miejscu.
    Pozdrawiam

  • Klimatyzacja, ABS czy poduszki powietrzne to w polskich realiach przydatne elementy. Takie wynalazki jak tempomat można sobie w PL darować, bo jadąc po zwykłej międzymiastówce, co chwile trzeba a to zwalniac, a to przyspieszać itd.

    A odnośnie Poloneza – heh… przecież to auto na którym ja sie wychowywałem. I jeździłem nim i w upale i po śniegu. I w mieście i na trasie. Bez żadnych elektronicznych pomocników czy uprzykrzaczy. To były czasy

  • Co do systemów elektronicznych, to najgorsze jest, że pewna grupa kierowców wyłącza je celowo (wyjmuje bezpiecznik), bo „przecież wiem lepiej”. No i dochodzą jeszcze właściciele aut z niesprawnymi systemami (+ wyjęta żarówka) – też myślą, że są bezpieczni.

  • Co innego myśleć a co innego być. Wyłączyć systemy można np. na torze. A na drodze, nie warto szafować swoim życiem

  • Dobry artykuł, a wniosek z niego taki, że takie rzeczy jak klimatyzacja owszem ułatwiają życie, ale ktoś kto na prawdę lubi samochody lubi i te „na wypasie” i te będące po prostu samochodem. W starszych wozach, szczególnie tych z aspiracjami i żyłką sportowca cudowna jest ich mechaniczność i analogia, dźwięk. Jazda takim autem to nie tylko przejażdżka, czasem to wyzwanie, które ma niezaprzeczalny urok i daje sporo satysfakcji. Nowe, idiotoodporne i prowadzące się same auta wydają się przy tych starszych pozbawione charakteru.

    „Co do systemów elektronicznych, to najgorsze jest, że pewna grupa kierowców wyłącza je celowo (wyjmuje bezpiecznik), bo “przecież wiem lepiej”.”
    Kiedyś jeździło się bez kontroli trakcji i człowiek przynajmniej uczył się jak panować nad wozem. Takie systemy nigdy nie powinny być włączone na stałe, raz, że to tylko komputer, który może zawieźć (z brzemiennymi w skutkach konsekwencjami), a po drugie, kierowcy dysponujący umiejętnościami i lubiący prowadzić nie chcą mieć nad sobą elektronicznej niańki odcinającej dopływ paliwa wtedy, kiedy zabawa się dopiero zaczyna. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *