Nie tankuj byle gdzie

Tyle się słyszy, że paliwo na stacjach nie jest zbyt dobrej jakości. Ale dopóki człowiek sam nie przekona się na własnej skórze to nie uwierzy.

Przeważnie tankuję na tej samej stacji. Mam blisko to raz, a dwa do obcych zawsze podchodzę dość sceptycznie. Pewnego wieczoru zatankowałam na jednej z krakowskich stacji. Spokojnie wróciłam do domu, ok 120 km. Na drugi dzień zaczęła się przygoda… a właściwie stresogenna sytuacja. Wszyscy dobrze wiemy, że kiedy zapala się żółta lampka na komputerze to oznacza, że nie jest źle, trzeba coś sprawdzić. U mnie zapalił się tzw. Check czyli lampka sygnalizacyjna spalin.

Najpierw do warsztatu…

Pojechałam do znajomego, żeby zobaczył co się dzieje. Check został skasowny po podpięciu komputera. Za radą znawcy tematu zalałam paliwo lepszej jakości. Po dwóch dniach znów check dał o sobie znać. Okazało się, że niestety czeka mnie wydatek. Dość spory wydatek. Muszę kupić sondę lambda, bo to ona jest sprawcą całego zamieszania. I nic nie da się zaradzić, jak tylko wymiana. Używana jest niedobra, bo może podziała tydzień, miesiąc, albo dłużej a i tak będzie trzeba ją wymienić (minus jest taki, że dodatkowy koszt). Jest jeszcze jakaś w stylu uniwersalna, ale czytałam opinie i też nie spisuje się najlepiej. Cóż pozostaje zakup oryginalnej do VW.

Jak jeździ się  z uszkodzoną sondą lambda?

Przy spadku obrotów silnik zaczyna jakby przygasać. Zapala się lampka sygnalizacyjna alternatora.  Wtedy np. auto gaśnie. Co mnie zdarzyło się kilka razy. W czasie jazdy odczuwalna jest strata mocy. Nie jest to wielka różnica, ale jednak. Ponadto samochód trochę więcej pali. Też nie ma jakiejś kolosalnej różnicy, ale po wskaźniku na przedziałce widać, jak znacznie szybciej opada.

Sonda lambda jest ważną częścią układu wydechowego, dlatego też wymiana jest nieunikniona. Lepiej ponieść mniejsze koszty niż późniejsze idące np. w tysiące złotych 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *