Kupujemy nowy samochód

Mamy w kieszeni określoną ilość gotówki i chcemy kupić samochód. I tutaj pojawiają się pierwsze schody. Nowy czy używany samochód? Ot, to jest fundamentalne pytanie. Dziś rozważmy właśnie tę kwestię.

Nowy
Nowy samochód kupuje się w salonie. Kwestia wyboru mocy silnika, wyboru 3 czy 5 drzwi, kolor i ewentualne dodatki – czyli rzeczy, które mają nam ułatwić i uprzyjemnić jazdę. I mają za zadanie oczyścić naszą kieszeń.
Do salonu można się wybrać, kiedy mamy w kieszeni 40 tys. Minimalnie. Pomijam kwestię kredytu, bo w tym przypadku pieniądze są, ale tylko na papierze.
Oczywiście 40 tys. to kwota, która w zależności od marki samochodu z salonu jest albo w miarę dobra albo za mała. Najczęściej za mała.

Jakie są zalety kupna samochodu w salonie?
No, zalet jest sporo. Kupujemy, a właściwie zamawiamy samochód nowiutki, świeżutki, nieużywany. Zjeżdża prosto z taśmy produkcyjnej taki, jaki sobie wymarzyłyśmy. Zamawiamy dodatki, np. aluminiowe felgi tzw. alufelgi, klimatyzację, fabrycznie montowane radio, relingi dachowe, a czasem i przeszklony dach, kolor metaliczny. Mnóstwo rzeczy, które są drogie. Służą jedynie przyozdobieniu samochodu. Oczywiście nie wszystkie dodatki są zbyteczne. Na przykład klimatyzacja. Przydatna. Gdy jest gorąco, a nawet strasznie duszno, chłodniejsze powietrze sprawi, że będziemy rześcy, zwiększy się przez to komfort i bezpieczeństwo jazdy.

Zatem wyjeżdżamy nowiutkim autem z salonu i co? Cena auta spada, już na dzień dobry o min.20 % wartości. Wszystko zależy od marki samochodu. W pierwszych trzech latach użytkowania samochodu najwięcej się traci na wartości. No, ale coś za coś. Chcesz mieć pewność, że samochód nie był po wypadku, nie jest składany z dwóch i inne dziwne przypadłości, kup samochód z salonu. Prosto, szybko i przyjemnie. Komfort psychiczny na pewno większy niż przy kupnie używanego samochodu.

Nówka – salonówka daje wiele radości. Żeby dłużej służyła pamiętajmy o przeglądzie gwarancyjnym. Dokonuje się go w autoryzowanym serwisie po roku eksploatacji samochodu. Musze was przygotować na to, że pierwszy przegląd jest dość drogi. Kilkaset złotych. Ale dzięki temu otrzymamy gwarancje na lakier i inne podzespoły na następne kilka lat użytkowania samochodu.

  • środa 6 Maj 2009 at 00:34
    Permalink

    Nowiuśkie auto z salonu faktycznie może dać wiele radości i komforty psychicznego, ale…

    No właśnie… ZAWSZE MUSI BYĆ JAKIEŚ ALE :/ niestety :/

    Po pierwsze, jak juz słusznie Agnieszka wspomniałaś – już po 12 miesiącach stania pod naszym domem, nasze auto będzie warte przeciętnie 20% mniej niż kwota, którą zostawiliśmy w salonie. Przy zakupie nowego auta kompaktowego (w podstawowej wersji) za 50 tys. zł, te 20% dają równe 10 tysięcy! Normą jest, że po trzech latach auto warte jest 50% jego wartości początkowej.

    “Stracić” 10 tysięcy zł w ciągu 1 roku i kolejne 15 tysięcy zł w ciągu 2 kolejnych lat? Hmmm… Komfort psychiczny wystawiany jest tu na ciężką próbę 😀

    Po drugie, w polskich realiach dosć często się zdarza, ze do klientów nowe trafiają auta, które spadły np. z podnośników lub zostały uszkodzone (np. porysowane lub pukniete). Dealer najczęściej naprawia auto jak najtaniej, bo dzięki temu może przecież najwięcej zarobić. A klient dostaje nowe auto, ale już z przygodami.

    Czytałem już kilka razy o przypadkach, że ludzie dowiadywali się o przeszłości swojego auta dopiero w chwili gdy chcieli je sprzedać i każdy kto sprawdził auto miernikiem mówił, że “tu i tu był ponownie malowany”

    Gdyby ktos miałby mi zrobić prezent to oczywiście, że wolałbym nówke z salonu. Ale gdybym miał wydać swoje prywatne 50 tys zł to wolałbym kupić zadbanego 2- lub 3- latka, który największa utratę wartości ma już za sobą…

    Po trzecie – aby utrzymać “darmową” gwarancję na nowe auto trzeba – jak również słusznie zauważyłaś – regularnie jeździć na drogie przeglądy.

    To jest jeden z motoryzacyjnych tematów rzeka…

    3maj się Aga

  • czwartek 7 Maj 2009 at 16:13
    Permalink

    Jak słusznie napisał mój przedmówca, nowe auto nie zawsze jest bez skazy. Na jednej ze stacji benzynowej, na której często tankuje, usytuowany jest salon sprzedaży nowych samochodów. Zdarzało się czasem, że wyjeżdżając ze stacji widziałem na lawecie jeszcze nie rozładowane nowe auta, a już uszkodzone. Wiesz niby uszkodzona powłoka lakiernicza i dealer auto naprawi, ale najczęściej nie informując, o tym klienta sprzedaje go jako w pełni wolny od wad samochód nowy.

    A tak swoją drogą to mam takie „zboczenie”, że lubię zapach nowych samochodów 🙂 Chociaż mówi się, że samochody prosto z fabryki śmierdzą „chemią”. Zapach taki zawdzięczamy głównie tworzywom sztucznym, do których dodawane są plastyfikatory, aby plastik był elastyczny. Coś za coś, jeżeli chcemy mieć przyjemne tworzywa sztuczne w dotyku. Zalecenia są, aby wietrzyć nowy pojazd tak często, jak to możliwe.
    Pozdrawiam

  • Pingback:Jak kupić samochód? Samochody Motoryzacja okiem kobiety czyli...

  • Pingback:Auto z salonu Samochody Motoryzacja okiem kobiety czyli...

  • Pingback:Jakie auto dla kobiety? Samochody Motoryzacja okiem kobiety czyli...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *