Wyważenie kół

Przy wymianie opon lub kół należy pamiętać o wyważeniu. Dlaczego jest to takie ważne? Przede wszystkim ma to duży wpływ na bezpieczeństwo i komfort jazdy. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę to, że przy niewyważonych kołach szybciej zużywają się opony, a także elementy zawieszenia, układu kierowniczego.

Kiedy należy wyważać koła?

Koła należy wyważać po każdym zdjęciu opony z felgi. Taka sytuacja się zdarza, kiedy przebijemy oponę. Jednak nie tylko defekt jest sytuacją, która może wymagać wyważenia kół.

Jazdę po polskich drogach można zakwalifikować do kategorii: „jazda w trudnych warunkach”, albo „jazda w trudnym terenie”.

Każdy wjazd w głębokie dziury, wjazd na wysoki krawężnik, wertepy może spowodować, że ciężarki wyważające przymocowane do felgi odpadną. Po jeździe w błocie, w głębokim śniegu także należy sprawdzić czy nie osadziło się błoto, które działa jak ciężarek. Bo może to być efektem niewyważenia.

Które koła wyważać?

Wszystkie! Przednie i tylnie. Prawe i lewe 🙂 Niewyważone przednie koła będą powodowały drgania na kierownicy. Poza tym szybciej będą się zużywały opony, amortyzatory, łożyska. Po prostu, koła trzeba wyważyć, żeby bezpiecznie jeździć.

Jak poznać, że koła w samochodzie są niewyważone?

Jest to wyczuwalne nawet dla kierowcy mało doświadczonego. Zazwyczaj na kierownicy czuć drgania, które pojawiają się w czasie jazdy lub przy hamowaniu. Ktoś pomyśli, ok., ale przecież drgania może wywołać zła nawierzchnia?! Ale w przypadku opon niewyważonych drgania będą cały czas odczuwalne na układzie kierowniczym, bez względu na to czy nawierzchnia będzie nierówna czy gładziutka, równiutka.

Taka ciekawostka

Ilekroć jeździłam na wymianę kół do zaprzyjaźnionego zakładu widziałam jak koła są wyważane. Cały ten „proces” obserwowałam z uwagą. Z czystej ciekawości, dlaczego się robi tak, a nie inaczej?!

Przyznam, że wtedy nie przyszło mi nawet do głowy, że wyważenie kół może być statyczne i dynamiczne. Dla tych, którzy jeżdżą wymieniać koła wiedzą, że kręci się kołem, jeśli jest potrzeba przyczepia się ciężarki, zakłada się oponę, wkręca śruby i na tym koniec filozofii wyważania.

Wyważanie statyczne – wyważa się koło wokół jego osi obrotu. W praktyce wygląda to następująco: obraca się kołem i sprawdza, czy za każdym razem koło zatrzymuje się w tym samym miejscu. Jeśli za każdym razem jest to cały czas to samo miejsce to znaczy, że koło jest niewyważone. Wtedy zakładany jest ciężarek tzw. równoważący, po przeciwnej stronie koła, żeby wyrównać niewyważenie.

Wyważenie dynamiczne – mechanicy nazywają to tak: czy koło nie ma bicia na boki. I tej nomenklatury trzymać się będziemy 🙂 To również można skorygować odpowiednimi ciężarkami. Na metalowych felgach ciężarki montowane są za pomocą zacisku. Na felgach z lekkich stopów ciężarki przykleja się od wewnętrznej strony.

Wyważać czy nie?

Absolutnie tak! Wyważenie kosztuje naprawdę niewiele w porównaniu z naprawami, które będzie trzeba wykonać, jeśli zostanie uszkodzony układ kierowniczy. Na własnym bezpieczeństwie się nie oszczędza.

2 thoughts on “Wyważenie kół

  • środa 21 kwietnia 2010 o 20:54
    Permalink

    Na alusach też stosuje się nabijane. Ale tylko jak klient ma mniej kasy i tylko na wewnętrznych krawędziach. Takie ciężarki mają nieco inne “ucho”.
    Jako ciekawostkę dodam, że samochody z zagranicy często mają ciężarki z cynku (Zn) – są wręcz ładne, bo pomalowane, a u nas dalej króluje ołów – mimo, że chyba jest nawet zabroniony.
    Kolejna ciekawostka: są maszyny do wyważania kola już założonego na aucie. Tak! Podjeżdża się wózkiem maszyny do auta z na podnośniku, podtyka się “czujnik” pod sworzeń zwrotnicy i rozkręca się koło. Takie wyważanie uwzględnia bicie piasty i tarczy hamulcowej – dobra sprawa, ale mało kto ma taką maszynę – ja znam to tylko z sieci.
    Kolejna sprawa: zawsze patrzeć na ręce majstrowi! Sam tego nie lubiłem, ale inaczej się nie da! Koledzy często jak tylko widzieli starsze auto, to przełączali czułość maszyny ze standardowych 5 gramów na 10 (a nawet ustawić 2g). W przypadku wyważania tylnych kół z BUSów, to często nawet nie dawali koła na maszynę, tylko ryp-ryp i ciężarek 20g w losowym miejscu “bo na tyle to i tak nie poczuje” :/ .
    I ostatnie: to, czy maszyna ma mały wyświetlacz, czy wielki monitor jak telewizor, nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko to, czy jest dobrze skalibrowana. Tymczasem większość właścicieli warsztatu, zna może z 30% funkcji jakie ma sprzęt, a instrukcję wywaliło pierwszego dnia po zakupie.
    Ech… Ale te moje żale, to chyba nie na taką stronę…

  • czwartek 22 kwietnia 2010 o 20:21
    Permalink

    Jakie żale? Przecież to rzetelne przedstawienie problemu. Można się wiele dowiedzieć z Twojego komentarza. Tak trzymać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.