Home » Samochody, W drogę » Tankowanie na stacji benzynowej

3

Nauka jazdy, egza­min i jest prawo jazdy. Nie­ważne, za któ­rym razem. Ważne, że jest. Jed­nak od teo­rii z kursu do prak­tyki na dro­dze musi minąć wiele czasu. Nie­istotne, czy „bak­cyla” do jazdy masz w genach, czy zmu­siło Cię do tego życie. Jed­nakże pewne rze­czy trzeba wie­dzieć, bo bar­dzo się przydają.

Dziś o tan­ko­wa­niu. Niby pro­sta rzecz, ale wielu kobie­tom spra­wia trud­ność. Jedne nie wie­dzą jak to zro­bić, inne się po pro­stu wsty­dzą.
Naj­prost­szy spo­sób to poje­chać na sta­cję obsłu­gową. Naleją nam uprzejmi pra­cow­nicy. Ale ileż razy można cho­dzić i się pro­sić?! Trzeba nauczyć się samej.

Pod­sta­wowe poję­cia, które trzeba znać:
Bak — zbior­nik paliwa w samo­cho­dach i innych pojaz­dach.
Dys­try­bu­tor paliwa — to takie urzą­dze­nie, które odmie­rza ilość paliwa sprze­da­nego na sta­cji ben­zy­no­wej.
Składa się on z
:
– elek­tryczna pompa paliwa,
– licz­nik, który poka­zuje ile paliwa zostało nam sprze­dane, cena za litr paliwa
– giętki wąż z koń­cówką tak zwa­nym „pisto­le­tem”, który uła­twia napeł­nia­nie baku

Jak to było u mnie? No …tro­chę zabaw­nie. Poje­cha­łam z kole­żanką na sta­cję ben­zy­nową. Obie blon­dynki, żeby nie było wąt­pli­wo­ści. Ani ona ani ja nie umia­ły­śmy tan­ko­wać. Ona bez prawa jazdy, jesz­cze. Ja już z trzy­let­nią zaprawą. Wyglą­dało to tak: wycią­gnę­łam „pisto­let” z dys­po­zy­tora. Wsa­dzi­łam do dziury, czyli do baku i naci­snę­łam „pisto­let”. Naj­pierw tro­chę, ostroż­nie. Też się bałam, że coś naro­bię. Ale się udało! Ben­zyna zaczęła lecieć. Po zatan­ko­wa­niu, czyli osią­gnię­ciu kwoty, która była prze­zna­czona na paliwo, puści­łam tę dolną część „pisto­letu”. Wtedy paliwo prze­stało się już lać. Wycią­gnę­łam, wsa­dzi­łam w dys­try­bu­tor i… gotowe.

Taka uwaga dla począt­ku­ją­cych: dys­try­bu­tor paliwa jest naprawdę inte­li­gent­nym urzą­dze­niem. Jeśli „pisto­let” jest źle wło­żony do baku to będzie „odska­ki­wał”. I nie wyleje się paliwo. A jeśli zatan­ku­jemy do pełna, to pisto­let sam odsko­czy (to jest znak, że wię­cej paliwa się nie zmie­ści). Wtedy należy odło­żyć go do dys­try­bu­tora.
Jak widać, nie taki dia­beł straszny jak go malują.

Wrzuć info na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Wahacz
  • Wykop
  • elefanta
  • Kciuk.pl

3 Komentarzy

  1. tylik pisze:

    hehe, jakieś 2 lata temu roz­ma­wia­łem na gadu-gadu ze zna­jomą i opi­sy­wa­łem jej kolejne czyn­no­ści, które trzeba zro­bić, aby zatan­ko­wać. Była ona świeżo po zda­niu egza­minu na Prawo Jazdy, auto dostała od rodzi­ców i co do czego to nie wie­działa nawet jak zatan­ko­wać. Prze­ciez tego na eLce nie nauczyli.

    Na szcze­ście Ewa była kumata i szybko zro­zu­miała o co cho­dzi. Kolej­nego dnia napi­sała mi, ze jest z sie­bie bar­dzo dumna, bo zatan­ko­wała za 100 zł i nie miała żadnych problemów.

    No i całe szczęście.

  2. alex pisze:

    nie dys­po­zy­tor tylko dystrybutor

Skomentuj

.