Home » Samochody » Samochody – stare a nowe

6

Nowo­cze­sne samo­chody coraz czę­ściej wypo­sa­żane są w różne bajery uła­twia­jące jazdę kie­rowcy. Nie wiem czy one uła­twiają jazdę czy cza­sem nie upo­śle­dzają kierowcy?

Kie­dyś rary­ta­sem był samo­chód sam w sobie. Jak miał cztery koła i kie­row­nicę to było super. Na przy­kład taki malu­szek. Śmigał aż miło. Bez baje­rów, wszę­dzie doje­chał, wszystko prze­wiózł i na wszyst­kim jeź­dził. Kogo się nie zapyta, każdy wiąże z tym autem jakieś wspo­mnie­nia. Jeden uczył się jeź­dzić, drugi jeź­dził na waka­cje za wschod­nią gra­nicę z czte­ro­oso­bową rodziną. I nikt nie narze­kał. Nie miał ABS, EBD, ASP, elek­trycz­nych szyb, o kli­ma­ty­za­cji nie wspomnę.

Nowe samo­chody, z roku na rok mają coraz wię­cej baje­rów. Czy są potrzebne czy nie, pro­du­cenci napy­chają ile się da. Ceny samo­cho­dów rosną wraz z ilo­ścią dodat­ko­wego wypo­sa­że­nia. A nam kie­sze­nie pusto­szą wraz z ilo­ścią zama­wia­nego przez nas wypo­sa­że­nia, rze­komo nie­zbęd­nego. Poza tym kie­ru­jemy się tym, że póź­nej będzie ciężko sprze­dać samo­chód bez tych wszyst­kich dodat­ków. I nie­stety tak jest. Dla­tego musimy zaopa­trzyć samo­chód w różne zbędne i nie­zbędne dodatki.

Dzi­siaj jeśli auto nie ma klimy, elek­trycz­nych szyb, wspo­ma­ga­nie kie­row­nicy, poduszki powietrz­nej, regu­la­cji fotela kie­rowcy, ABS — czyli pod­sta­wo­wego mini­mum, to już jazda takim samo­cho­dem koja­rzy się z nie­wia­domo jakim wyczy­nem kaska­der­skim. Nie wiem dla­czego? Prze­cież jak auto nie miało regu­la­cji fotela to pod­kła­dało się poduszkę pod cztery litery. I było widać drogę? Było. Elek­tryczne szyby, przy­znam, że wygodne roz­wią­za­nie. Choć ma swoje minusy. Jak wycią­gniemy klu­czyk ze sta­cyjki to nie­stety … sie­dzimy jak sar­dynki w puszce. Samo­chód się nagrzewa a my kiśniemy z braku świe­żego powie­trza. Chyba, że otwo­rzymy całe drzwi, to wtedy można się dotle­nić. Tak więc szyby na korbkę nie były wcale takie złe. Fakt, że trzeba było mieć opa­no­wane do per­fek­cji szyb­kie i sprawne tempo krę­ce­nia korbką, ale kiedy czło­wiek chciał, wtedy mógł sobie otwo­rzyć okno. Ale jak każda rzecz, wszystko ma swoje dobre i złe strony.
Wspo­ma­ga­nie kie­row­nicy bar­dzo przy­datne urzą­dze­nie, zwłasz­cza na par­kingu. Choć jak go nie było to przy­naj­mniej się czuło, że się kręci kie­row­nicą. Zwłasz­cza kobiety musiały wło­żyć dużo siły w krę­ce­nie kie­row­nicą.
Kli­ma­ty­za­cja — powszechny luk­sus. Posiada ją już więk­szość samo­cho­dów. Manu­alna lub kli­ma­tro­nic. Fajna sprawa, zwłasz­cza, że w Pol­sce od kliku lat panują bar­dzo męczące upały i ciężko się jeź­dzi w takim upale. Ci co nie mają w samo­cho­dzie kli­ma­ty­za­cji mają tro­chę gorzej. Jadąc w dłuż­szą podróż muszą albo wyjeż­dżać skoro świt, albo liczyć na chłodny dzień. Albo jadą w samo­cho­do­wym skwa­rze. Choć nie­któ­rzy nie mają to też sobie radzą i nie narze­kają.
Poduszki powietrzne nie były mon­to­wane, bo na dro­gach nie było tylu wypad­ków. Jak na dzień prze­je­chały ze dwa samo­chody to było full. Więc jak samo­cho­dów było mało, wypad­ków pra­wie wcale to poduszki powietrzne nie były potrzebne. Napi­na­cze pasów też nie. A teraz to pod­stawa wypo­sa­że­nia.
W nie­któ­rych droż­szych autach znaj­duje się też tem­po­mat. Jest to urzą­dze­nie, które utrzy­muje stałą pręd­kość nie­za­leż­nie od nawierzchni, czy jest pła­ska czy pochyła. Kolejne przy­datne urzą­dze­nie, bez któ­rego, do nie­dawna można było się obejść. I wiele osób jesz­cze nie posiada go w wypo­sa­że­niu samo­chodu, i nie narze­kają. Choć cza­sem by się przydał.

Nie twier­dzę, że te wszyst­kie urzą­dze­nia, dodatki w wypo­sa­że­niu są złe. Tylko czy one cza­sem nas, kie­row­ców nie upo­śle­dzają? Czy są aż tak nie­zbędne? Prze­cież jesz­cze do nie­dawna połowy z tych rze­czy nie było dostęp­nych i też się dało jeździć.

Po dro­gach jeź­dzi wiele faj­nych samo­cho­dów. Pra­wie połowa z nich przy­po­mina już statki kosmiczne. Nie tylko sty­li­styką, ale także tym, co ma w środku. Czyli baje­rami. A co to będzie za kilka lat? Wehi­kuły czasu ?!

Wrzuć info na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Wahacz
  • Wykop
  • elefanta
  • Kciuk.pl

6 Komentarzy

  1. lukaszm pisze:

    Liczba dodat­ków, które mamy we współ­cze­snych samo­cho­dach służą, aby uła­twiać nam życie
    oraz wspo­ma­gać kie­rowcę. Nie­stety nie­któ­rzy zapo­mi­nają, że żaden sys­tem nie zastąpi kie­rowcy
    i myśle­nia. Jest pewna grupa, która myśli: mam ABS, ESP, poduszki to nic mi nie grozi…
    Nic bar­dziej myl­nego wszystko jest po to, aby mini­ma­li­zo­wać skutki wypad­ków czy koli­zji.
    Jed­nakże trzeba przy­znać, że w nowych samo­cho­dach to, co jesz­cze kilka lat temu było luk­su­sem lub
    wyma­gało sło­nej dopłaty, dziś stało się stan­dar­dem wypo­sa­że­nia.
    To prawda, o czym piszesz, malu­chy, duże fiaty, polo­nezy, na któ­rych wycho­wały się poko­le­nia
    kie­row­ców były bez zbęd­nych wspo­ma­ga­czy. Pamię­tam, że nawet prawe lusterko było opcjo­nal­nym
    dodat­kiem. A co do Fiata 126p to pozo­stał sen­ty­ment, naj­pierw ojciec miał w kolo­rze czer­wo­nym,
    póź­niej ja mia­łem szma­rag­do­wego zaraz potem jak ukoń­czy­łem kurs prawa jazdy.
    Czasy się zmie­niają samo­cho­dów z roku na rok przy­bywa, a i postęp tech­no­lo­giczny nie stoi w miej­scu.
    Pozdrawiam

  2. tylik pisze:

    Kli­ma­ty­za­cja, ABS czy poduszki powietrzne to w pol­skich realiach przy­datne ele­menty. Takie wyna­lazki jak tem­po­mat można sobie w PL daro­wać, bo jadąc po zwy­kłej mię­dzy­mia­stówce, co chwile trzeba a to zwal­niac, a to przy­spie­szać itd.

    A odno­śnie Polo­neza — heh… prze­cież to auto na któ­rym ja sie wycho­wy­wa­łem. I jeź­dzi­łem nim i w upale i po śniegu. I w mie­ście i na tra­sie. Bez żadnych elek­tro­nicz­nych pomoc­ni­ków czy uprzy­krza­czy. To były czasy

  3. Halosza pisze:

    Ja nadal jeż­dzę Polonezem;)

  4. brzydal pisze:

    Co do sys­te­mów elek­tro­nicz­nych, to naj­gor­sze jest, że pewna grupa kie­row­ców wyłą­cza je celowo (wyj­muje bez­piecz­nik), bo “prze­cież wiem lepiej”. No i docho­dzą jesz­cze wła­ści­ciele aut z nie­spraw­nymi sys­te­mami (+ wyjęta żarówka) — też myślą, że są bezpieczni.

  5. Motoblondi pisze:

    Co innego myśleć a co innego być. Wyłą­czyć sys­temy można np. na torze. A na dro­dze, nie warto sza­fo­wać swoim życiem

  6. Nero pisze:

    Dobry arty­kuł, a wnio­sek z niego taki, że takie rze­czy jak kli­ma­ty­za­cja owszem uła­twiają życie, ale ktoś kto na prawdę lubi samo­chody lubi i te “na wypa­sie” i te będące po pro­stu samo­cho­dem. W star­szych wozach, szcze­gól­nie tych z aspi­ra­cjami i żyłką spor­towca cudowna jest ich mecha­nicz­ność i ana­lo­gia, dźwięk. Jazda takim autem to nie tylko prze­jażdżka, cza­sem to wyzwa­nie, które ma nie­za­prze­czalny urok i daje sporo satys­fak­cji. Nowe, idio­to­od­porne i pro­wa­dzące się same auta wydają się przy tych star­szych pozba­wione charakteru.

    Co do sys­te­mów elek­tro­nicz­nych, to naj­gor­sze jest, że pewna grupa kie­row­ców wyłą­cza je celowo (wyj­muje bez­piecz­nik), bo “prze­cież wiem lepiej”.“
    Kie­dyś jeź­dziło się bez kon­troli trak­cji i czło­wiek przy­naj­mniej uczył się jak pano­wać nad wozem. Takie sys­temy nigdy nie powinny być włą­czone na stałe, raz, że to tylko kom­pu­ter, który może zawieźć (z brze­mien­nymi w skut­kach kon­se­kwen­cjami), a po dru­gie, kie­rowcy dys­po­nu­jący umie­jęt­no­ściami i lubiący pro­wa­dzić nie chcą mieć nad sobą elek­tro­nicz­nej niańki odci­na­ją­cej dopływ paliwa wtedy, kiedy zabawa się dopiero zaczyna. ;)

Skomentuj

.