Home » Na luzie, Samochody » Samochodowe kreacje

2

Pomysł na wpis pod­dała mi kole­żanka. Przy­szła rano do pracy i zaczęła opo­wia­dać jak to zapar­ko­wała na ścisk i nie mogła wysiąść. Pro­blem sta­no­wił stój :) w spodniach zapewne pro­blemu by nie było, ale w spód­nicy… dro­gie Panie, to już pod­cho­dzi pod małą gimnastykę.

Metod na wsia­da­nie do samo­chodu jest wiele. A w spód­nicy, jakie są roz­wią­za­nia? Ha! Wcale nie jest ich tak dużo zwłasz­cza, kiedy mamy do dys­po­zy­cji wąską lukę pomię­dzy samo­cho­dami. Potrzeba małej kom­bi­na­cji rucho­wej i szczę­śli­wie sie­dzimy w środku pojazdu.

Jak zapar­ko­wać samochód?

Naj­le­piej tak, żeby zmie­ścił się jesz­cze jeden samo­chód obok naszego. Naj­le­piej tak, żeby było nam wygod­nie wysiąść w wąskiej spód­nicy. Naj­le­piej tak, żeby nam nie obili drzwi, i żeby nie było żadnych nie­po­żą­da­nych wgnieceń.

Jaki strój jest odpo­wiedni do jazdy samochodem?

Pano­wie nie mają wiel­kiego wyboru. Albo spodnie, albo spodenki. W obu przy­pad­kach zakła­dają gar­de­roba z dwiema nogawkami:)

My Panie mamy więk­szą swo­bodę w dobo­rze stroju. Spodnie, sukienka i ta wąska spód­nica :) ‚  która ogra­ni­cza nam pole manewru przy wsia­da­niu i wysia­da­niu. Stój powi­nien być wygodny i na tyle dobrany, żeby nie absor­bo­wał nas pod­czas jazdy.

Powra­ca­jąc do mojej kole­żanki, nie wspo­mi­na­jąc, że to blon­dynka, pod koniec pracy zapre­zen­to­wała dla nas spo­sób: jak wsiąść w wąskiej spód­nicy? Czy się udało? Ba, naturalnie!

Wrzuć info na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Wahacz
  • Wykop
  • elefanta
  • Kciuk.pl

2 Komentarzy

  1. Nero pisze:

    A tam, wsia­dać “na Sha­ron Stone”. :P

  2. Cóż, taki już mam styl, że cho­dzę ubrana w krót­kie spód­niczki i wyde­kol­to­wane bluzki. Dość czę­sto się zda­rza, że na świa­tłach (ale i na tra­sie też) kie­rowcy lub pasa­że­ro­wie sąsied­nich samo­cho­dów zaglą­dają przez szybkę i, jak to się mówi, obcza­jają. Ze wsiadaniem/wysiadaniem raczej nie mam pro­ble­mów, z reguły udaje mi się to zro­bić z nale­żytą gra­cją i bez świe­ce­nia nie­wy­mow­nymi.
    Gorzej, że kiedy “kole­dzy” na dro­dze widzą babę, i to tak ubraną, uwa­żają, że jedzie totalna kre­tynka — a ja się jed­nak do takich nie zali­czam ;)

Skomentuj

.