Home » Samochody » Poszukuję samochodu — historia poszukiwacza nowego samochodu

1

Kolega prze­czy­tał dzi­siaj mój wpis. Posta­no­wił sko­men­to­wać. A że jego komen­tarz był dość długi, posta­no­wi­łam go umie­ścić, żeby­ście dokład­nie poznali jego histo­rię poszu­ki­wa­nia samo­chodu. Wła­ści­wie dla­tego, że ma dość zabawne wątki :)

Kole­żanka przy­znała się dzi­siaj, iż moją histo­rię umie­ściła na swoim blogu. Kie­ro­wany cie­ka­wo­ścią posta­no­wi­łem to spraw­dzić. Prze­glą­dam, prze­gla­dam i jest – tekst o posia­da­czu Corsy, który pra­wie od mie­siąca poszu­kuje nowego samo­chodu. To wła­śnie Ja!!!

Histo­ria zaczęła się tak… Zmiana pracy, pierw­sze tygo­dnie w nowym miej­scu. Wszystko zaczyna się ukła­dać i nagle…Trach!! Mój Opel odma­wia posłu­szeń­stwa. Dia­gnoza – pęk­nięta uszczelka pod gło­wicą – czas naprawy tydzień (wraz z zama­wia­niem czę­ści i zała­twie­niem wol­nego ter­minu u mecha­nika). Koszt ok. 900 zł wraz z wymianą paska roz­rządu. Cze­kał mnie więc tydzień spa­ce­rów do pracy. Wtedy to posta­no­wi­łem zmie­nić samochód.

Cel poszu­ki­wań – VW Golf lub Skoda Octa­via – rocz­nik 2003–2004, cena ok 26 000. No i zaczęło się… Jeśli cho­dzi o Golfy, ofert sporo. Prak­tycz­nie 90 % to samo­chody spro­wa­dzane, naj­czę­ściej z Nie­miec, Włoch i Bel­gii. Wygląd zewnetrzny – lux, tylko cena plus opłaty czyli koszt ok. 2000 zł. Sprze­dawcy na moja prośbę bar­dzo chęt­nie prze­sy­łali numer VIN, abym mógł spraw­dzić samo­chód w bazie ASO. Nie­stety 3/4 takich samo­cho­dów poza rokiem pro­duk­cji i kra­jem pocho­dze­nia nie ma innych wpi­sów w tejże bazie. Ale nawet takie infor­ma­cje mogą być bar­dzo przy­datne. I tu naj­cie­kaw­szy przy­pa­dek – Golf V. Zadbany, 2004 rok, sil­nik 2.0 TDI140KM, prze­bieg też cał­kiem, cał­kiem, spro­wa­dzony z Nie­miec, ale już zare­je­stro­wany w Pol­sce, podany numer nad­wo­zia – spraw­dzam i DZWONIĘ. Zna­jony wpro­wa­dza numer do bazy… Samo­chód z Nie­miec a kraj pocho­dze­nia ITALIA. Odmło­dzony o rok. Pod­czas roz­mowy dowia­duję się rze­czy naj­cie­kaw­szej… (nie mogłem powstrzy­mać śmie­chu, ale to auten­tyczne słowa sprze­da­ją­cego) “… samo­chód był malo­wany, bo sąsiad wyjeż­dża­jąc w pole trak­to­rem prze­ry­so­wał mi cały bok bro­nami (narzę­dzie rol­ni­cze do roz­drab­nia­nia i spulch­nia­nia ziemi – przy­pis autora )”. Po tej roz­mo­wie zmie­ni­łem kąt poszu­ki­wań – Skoda Octavia.

Druga wer­sja bar­dziej mi się podoba, ale tutaj nie­stety zaporą jest cena :( Podej­muję decy­zję – Octa­via I z sil­ni­kiem TDI. I byłoby pew­nie bar­dzo podob­nie jak w przpadku VW, lecz poja­wia się w komi­sie firmy – Wła­śnie taki egzem­plarz. Eko­mo­niczny sil­nik 1.9 TDI “pod­ra­so­wany” do 150 KM, wer­sja Ele­gance. Rok pro­duk­cji 2003, co na początku tro­chę mi nie paso­wało. Jed­nak jest to auto kupione w Pol­sce, ser­wi­so­wane w ASO (spraw­dzi­łem). Kie­ru­jąc sie namo­wami mecha­nika, który obej­rzał samo­chód, mało tego, który zaj­mo­wał się nim od początku, decy­duję się na zakup. Tak koń­czy się moja przy­goda z zaku­pem autka. A morał tej histo­rii jest krótki i nie­któ­rym znany – lepiej solid­nie poszu­kać i pocze­kać niż póź­niej żało­wać i narze­kać ps. Mam nadzieje, że nie­długo będe mógł napi­sać ponow­nie, ale już o wra­że­niach z jazdy!”

Tak oto wygląda cała histo­ria kolegi z Opla Corsy. Warto było ją wam przed­sta­wić cho­ciażby po to, żeby­ście wie­dzieli jak wyglą­dają realia kupna samo­chodu na pol­skim rynku. Mimo że wybór jest spory, ale tak naprawdę trudno tra­fić na coś kon­kret­nego. Cie­szy tylko fakt, że rze­czy nie­moż­liwe stają się jed­nak moż­liwe i wielu kie­row­ców staje się szczę­śli­wymi posia­daczmi uży­wa­nych czte­rech kółek.

Wrzuć info na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Wahacz
  • Wykop
  • elefanta
  • Kciuk.pl

1 Komentarz

  1. Piękny_Maryjan pisze:

    No to przy­goda ze szczę­śli­wym zakoń­cze­niem :D . A ja w komen­ta­rzu do poprzed­niego wpisu zapy­ta­łem o kasę, ale już teraz wszystko wiem ;) .

Skomentuj

.