Home » Samochody, W drogę » Czym się kierujesz kupując samochód?

3

Na rynku moto­ry­za­cyj­nym jest mnó­stwo samo­cho­dów w róż­nych seg­men­tach. Każdy kie­rowca, fan moto­ry­za­cji, kolek­cjo­ner samo­cho­dów, star­szy, młod­szy znaj­dzie coś dla siebie.

Wystar­czy spoj­rzeć na par­king pod mar­ke­tem w piąt­kowe popo­łu­dnie. Można zwa­rio­wać od ilo­ści marek i kolo­rów sto­ją­cych samochodów.

Czy­ta­jąc na stro­nach moto­ry­za­cyj­nych opi­nie o róż­nych samo­cho­dach coraz trud­niej się zde­cy­do­wać, który samo­chód kupić. Nie­które opi­nie zachę­cają, żeby wybrać wła­śnie ten a nie innym model. Inne mniej pochlebne wręcz odstra­szają czło­wieka i sku­tecz­nie znie­chę­cają do zakupu. Dodat­kowo te kuszące tek­sty rekla­mowe. Pro­po­nuję małe przy­po­mnie­nie haseł rekla­mo­wych marek samo­cho­do­wych: „Seat. Nie­miecka pre­cy­zja, hisz­pań­ski tem­pe­ra­ment” (reklama Seat), „Każdy jest Kimś. Z miło­ści do samochodu”(reklama VW), „Das Auto”(reklama VW),”Chevrolet. Wię­cej niż plus”(reklama Chevroleta).

Zna­joma ostat­nio powie­działa mi, że podoba jej się Hyun­dai i30. Kolega sko­men­to­wał, jak to facet, „Łee, to jakieś byle co”. W tym momen­cie przy­po­mniał mi się też test więk­szo­ści męż­czyzn: „Fia­aat?! Fiat to nie samo­chód”. No nie wiem?! Koła ma, kie­row­nica jest, inne bajery też, więc może to jed­nak jest samochód?!

Z samo­cho­dami to tak jak z mar­ko­wymi ciu­chami. Jak masz fir­mowe buty jest super. Buty powiedzmy „nie­fir­mowe” już gorzej. Chyba podob­nie jest z samo­cho­dami. Nie od dziś o samo­cho­dach marki Fiat, Hyun­dai, Kia, Dacia, Che­vro­let, Ford krążą mało pochlebne opi­nie, mimo że jest dość sporo kie­row­ców jeż­dżą­cych takimi samo­cho­dami, któ­rzy wcale nie narze­kają. A ten kto jeź­dzi Audi, VW, Mer­cem to już super gość, wie co dobre.

No i wła­śnie. Czło­wiek chciałby kupić samo­chód, który speł­nia jego potrzeby, cena jest w gra­ni­cach roz­sądku. Ale nie kupi. Dla­czego? Bo albo będzie się póź­niej wsty­dził przed zna­jo­mymi, że ma auto kiep­skiej marki, albo będzie musiał się nasłu­chać bar­dzo kry­tycz­nych opi­nii o marce auta, któ­rym jeź­dzi. Co go zrazi do danego auta, znie­chęci do jazdy i będzie mu przy­kro, że nie stać go na lep­szy. Taki jest już ten świat.

Czym kie­ru­jemy się kupu­jąc samochód?

Moda? Cena? A może marka? W wieku przy­pad­kach selek­cja roz­po­czyna się na pozio­mie marki. Cena – rów­nież ma ele­men­tarne zna­cze­nie. Kwe­stia gotówki to już sprawa indy­wi­du­alna. W danym seg­men­cie ceno­wym zawsze znaj­dzie się coś „na fali”.

Uwa­żam, że każdy powi­nien jeź­dzić tym, co mu się podoba i na co go stać. Ale jak wia­domo żyjemy w takim spo­łe­czeń­stwie, że czę­ściej kie­ru­jemy się opi­nią, co ktoś powie o naszym samo­cho­dzie, a nie czy będzie nam odpo­wia­dał i speł­niał nasze ocze­ki­wa­nia. A czy Ty też kie­ru­jesz się marką kupu­jąc samo­chód? A może masz inne kryteria?

Wrzuć info na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • del.icio.us
  • Wahacz
  • Wykop
  • elefanta
  • Kciuk.pl

3 Komentarzy

  1. brzydal pisze:

    Ja kom­plet­nie nie­ra­cjo­nal­nie zako­cha­łem się w pew­nym… Citro­enie. Tak! Bo nie chcę być wła­ści­cie­lem jed­nego z 25 milio­nów gol­fów i kom­plet­nie nie obcho­dzi mnie opi­nia, że fran­cu­skie = pedal­skie, a praw­dziwy “men” musi jeź­dzić niem­cem. Więk­szość osób nawet nie koja­rzy jak wygląda XM, a to jest praw­dziwy kosmos :) . Fakt, że wymaga dba­ło­ści o pewne rze­czy (łatwo go zajeź­dzić), ale kom­fort i nie­po­wta­rzalny, wręcz awan­gar­dowy wygląd, ahh :) . Świr jestem.

  2. Motoblondi pisze:

    To może popeł­nisz sesję zdję­ciową i podzie­lisz się z nami wra­że­niami? No chyba, że się boisz :)

  3. Nero pisze:

    Moim zda­niem samo­chód kupuje się dla sie­bie i to wła­ści­ciel musi się z nim dobrze czuć. Auto powinno być pod­kre­śle­niem jej/jego oso­bo­wo­ści. Moto­ry­za­cyjne ste­reo­typy two­rzą i powta­rzają ludzie nie mający poję­cia o tym o czym się wypo­wia­dają. Naj­lep­sza rada: olać dziada i durne ste­reo­typy, niech sobie mówią, Ty i tak wiesz, że nie mają racji. Mało tego, skoro tak psio­czą to tym bar­dziej powinno się im zabić ćwieka i kupić auto na prze­kór, a potem dbać i mieć satys­fak­cję z ich kwa­śnych min “bo cho­lera jakoś się nie psuje”.

    Pozdra­wiam wszyst­kie indy­wi­du­alistki i indy­wi­du­ali­stów. :)

Skomentuj

.