Dla takich ludzi jak Ja, jazda samochodem to wielka przyjemność. Bywają jednak momenty mniej przyjemne jak tankowanie na stacji, wymiana części, które uległy wyeksploatowaniu. W takich sytuacjach człowiek łapie się za kieszeń i jest zły, że w ogóle ma samochód. Jednak z czasem mija złość i znów wraca przyjemność z jazdy.
O samochodach mówi się, że to skarbonka bez dna. Zawsze coś. Faktycznie tak jest. Jak nie tankowanie i szalejące ceny paliw, to opłata za ubezpieczenie. Jak nie coroczny przegląd, to wymiana rozrządu.
Przez to, że miesięcznie pokonuję tysiąc kilomertów i tracę na paliwo średnio 300 zł stwierdziłam, że dobrze byłoby to w końcu przeliczyć. Ile ta przyjemność posiadania i wożenia się samochodem mnie kosztuje. Przypadkiem znalazłam fajną stronkę o motowydatkach http://www.kosztyjazdy.pl/. Można na niej podliczyć wszystko to, co jest związne z eksploatacją samochodu. Mimo pewnej świadomości jak kształtują się wydatki, wynik mnie zaskoczył! Uważajcie! Wy też możecie doznać “lekkiego” szoku









Z tą skarbonką to niestety prawda
. A i skorzystałem z obliczenia moich wydatków na auto.….i w duchu ucieszyłem się, że są to jednak mocno uśrednione wydatki
.
Przeliczyłem.… i cieszę się, że to są jednak dość uśrednione wydatki
. Wiadomo przecież, że opon nie kupuje się co roku, tak jak co roku nie wymienia się rozrządu
. Za to paliwo stanowi praktycznie większość wydatków na auto, ale przecież na wodzie jeździć nie chce
.
Kiedyś próbował ktoś, żeby auto jeździło chociaż w połowie na wodzie, ale niestety nic z tego nie wyszło.
Mnie kalkulator jazdy trochę przeraził. Ale z drugiej strony..skoro jazda sprawia mi frajdę to co sobie będę jej odmawiać. Carpe diem!